Tekst alternatywny
Start

Ekumeniczne wspomnienie męczenników z Lubeki PDF Drukuj Email
wtorek, 13 listopada 2012 11:48

Podczas uroczystego nabożeństwa ekumenicznego 11 listopada w Hamburgu Kościoły chrześcijańskie wspominały zamordowanych przed 69 laty czterech przeciwników reżimu hitlerowskiego, znanych jako „męczennicy z Lubeki”.

Pamięć o duchownym ewangelickim i trzech księżach katolickich, którzy wspólnie stawiali opór okrutnej władzy, powinna na zawsze pozostać w naszej pamięci – powiedział katolicki arcybiskup Hamburga Werner Thissen. Przemawiając w miejscowym kościele ewangelickim św. Pawła hierarcha zwrócił uwagę, że również dziś pojawiają się „manipulacje i poglądy” sprzeczne z duchem Ewangelii. Męczennicy z Lubeki wyczulają nasze sumienie i dodają odwagi do działania we współczesnych czasach – podkreślił arcybiskup.

Beatyfikowani w czerwcu ub.r. księża Jan (Johannes) Prassek, Hermann Lange i Edward (Eduard) Müller zostali straceni 10 listopada 1943 roku za stawianie oporu niemieckim narodowym socjalistom. Wraz z nimi zginął ewangelicki pastor Karl Friedrich Stellbrink.

Czytaj dalej
 
Hitler nie wymyślił niemieckich autostrad PDF Drukuj Email
środa, 08 sierpnia 2012 16:31

Przyzwyczailismy się, jako Polacy, do kiepskiej jakości naszych dróg, a obserwując poczynania ekipy Donalda Tuska, chyba już pozbylismy się wszelkich złudzeń i nadziei,  że Polska bedzie posiadać sieć nowoczesnych autostrad. Jeżeli chcemy poczuć, co to znaczy podróżować po autostradzie (i to bez opłat) musimy niestety udać się do naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy posiadają funkcjonalną sieć dróg sybkiego ruchu. Wielu błędnie uważa że pomysłodawcą niemieckich autostrad był Adolf Hitler. Portal www.fronda.pl publikuje ciekawy artykuł obalający ten mit.

Niedawno minęła 80. rocznica oddania do użytku pierwszego odcinka autostrady w Niemczech. Jak informuje Deutsche Welle, nie były one wcale pomysłem nazistowskiego dyktatora, jak sie powszechnie uważa.

Otwarcie w 1932 roku autostrady połączono ze zlotem automobilistów. 20-kilometrowy odcinek drogi szybkiego ruchu nie był wtedy jeszcze nazywany autostradą tylko "drogą dla pojazdów mechanicznych". Nie miał pasa odgradzającego dwa kierunki ruchu. Za to każdy kierunek był dwupasmowy, a na całej długości drogi nie było ani jednego skrzyżowania. Kiedy 6 sierpnia 1932 roku oddawano do użytku pierwszą publiczną autostradę w Niemczech, policja musiała poinformować użytkowników tej 4-pasmowej szosy łączącej Kolonię z Bonn, że jest przeznaczona tylko dla samochodów, a nie rowerów.

Jak podaje niemieckie radio, w Berlinie już w 1921 r. otwarto podobną autostradę - Avus, która była pierwszą tego typu inwestycją na świecie, ale była całkowicie prywatna, a za przejazd Avusem pobierano opłaty. Służyła bardziej jako tor wyścigowy lub miejsce jazd doświadczalnych. Natomiast autostrada Kolonia-Bonn powstała ze środków publicznych, a przejazd był całkowicie darmowy. Obowiązywało ograniczenie prędkości do 120 km/godz.

 Jak podkreśla Malgorzata Matzke, powszechnie panujące przekonanie, że pomysłodawcą niemieckich autostrad był Adolf Hitler, jest błędne i dowodzi skuteczności hitlerowskiej propagandy. "Bowiem już w roku 1927, sześć lat przed dojściem narodowych socjalistów do władzy, istniały plany budowy sieci autostrad i dwupasmowych dróg w Niemczech o ogólnej długości 22 tys. kilometrów. Lecz ze względu na kryzys gospodarczy, wywołany w 1929 roku przez krach na amerykańskiej giełdzie, ambitne niemieckie plany trzeba było odłożyć ad acta" - tłumaczy Matzke.

aby przejść do artykułu na portalu www.fronda.pl kliknij tutaj

 
Niemiecka Rzesza istnieje PDF Drukuj Email
piątek, 03 sierpnia 2012 19:43

Jak się okazuje, w Niemczech znaleźć można ciągle jeszcze osoby, które nie mogą się pogodzić z utratą przez Niemcy terytoriów w wyniku rozpętanej przez demokratycznie wybranego na przywódcę tego państwa psychopatycznego zbrodniarza Adolfa Hitlera. Marzą im się Niemcy przynajmniej w granicach z roku 1937. Czyli nic się nie stało, wojna wojną, a Rzesza Niemiecka ma istnieć dalej w swoich niezmienionych granicach. Poniżej kilka filmików ilustrujących tą tematykę.

Dim lights Embed Embed this video on your site

Dim lights Embed Embed this video on your site

 
Ramadan - nie wymagać zbyt dużo od muzułmańskich uczniów PDF Drukuj Email
piątek, 03 sierpnia 2012 18:50

Wczoraj zakończyły się letnie wakacje w Hamburgu. Urząd szkolny w tym mieście (Schulbehörde), coś w rodzaju polskiego kuratorium, wezwał hamburskich nauczycieli, aby do zakończenia muzułmańskiego postu Ramadanu, czyli do 19 sierpnia, nie wymagali zbyt dużo od muzułmańskich uczniów. Powinno się również rezygnować z wycieczek szkolnych w tym czasie. Tego typu aktywność mogłaby być zbyt dużym obciążeniem dla muzułmańskiej młodzieży – obawia się zdominowany przez socjaldemokratów SPD senat Hamburga. Według zaleceń nauczyciele powinni postarać się o rozmowę z rodzicami młodych muzułmanów dopiero gdy stwierdzą zbyt duże osłabienie muzułmańskich uczniów spowodowane postem. Poza tym muzułmańscy rodzice będą mogli w przyszłości, ze względu na ramadan, na jeden dzień zwolnić swoje dziecko ze szkoły. Dorośli muzułmanie, również młodzież, zobowiązani są w czasie ramadanu do powstrzymywania się od posiłków i napojów  w ciągu dnia. Post ustaje po zachodzie słońca i kończy się tradycyjnie obfitym posiłkiem i tak w ciągu całego ramadanu. Według danych urzędowych, w Hamburgu żyło w roku 2006 przynajmniej 130 000 muzułmanów. Jak jest rzeczywista ich liczba w tym portowym, hanzeatyckim mieście nie wie zapewne nikt. Dziwić może tylko to, że muzułmanie wciąż skarżą się na dyskryminację i utyskują na zbyt małą Willkommenskultur w Niemczech (nastawienie witające, wręcz cieszenie się, że przyjeżdżają do Niemiec).

 
Niemiecka gospodarka zwalnia PDF Drukuj Email
czwartek, 02 sierpnia 2012 16:41

Portal www.niezalezna.pl zamieszcza artykuł informujący o kondycji niemieckiej gospodarki.

Gorsze niż się spodziewano wyniki niemieckich firm w II kwartale 2012 roku oznaczają, że do Niemiec także zawitało poważne spowolnienie gospodarcze. W mediach pojawiają się jednak opinie, że dzięki temu rząd Angeli Merkel w końcu będzie musiał zdecydować się na aktywniejszą walkę z kryzysem w całej Unii Europejskiej.

Ogólne tempo rozwoju niemieckiej gospodarki spadło z 0.5 procenta w I kwartale 2012 do 0.3 w II kwartale. Komentując te wyniki dla agencji Associated Press ekonomista Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych Ferdinand Fichtner powiedział, że „Niemcy nie mogą oddzielić się od słabego rozwoju strefy euro”.

Zyski takich niemieckich firm jak Daimler czy BASF spadły w ostatnim kwartale odpowiednio o 11 i 16 procent. Siemens boryka się z 23-procentowym spadkiem zamówień a stalowy gigant ThyssenKrupp redukuje godziny pracy dwóm tysiącom pracowników. To wszystko efekty spadku zamówień od europejskich partnerów handlowych Niemiec, dotkniętych kryzysem dużo mocniej niż sama największa gospodarka Unii Europejskiej.

„Wyspa błogości nie może się ostać w morzu kryzysu euro” - tak sytuację niemieckiej gospodarki opisuje niemiecki tabloid Bild, dodając jednocześnie „jeśli nasi sąsiedzi toną, w którymś momencie także nas pociągną za sobą”. Lewicowy Tageszitung twierdzi, że objawy kryzysu, jakie w sposób widoczny zawitały do Niemiec, mogą mieć dobre konsekwencje w postaci bardziej zdecydowanych form przeciwdziałania spowolnieniu, jakie mógłby podjąć niemiecki rząd. Trzeba bowiem przypomnieć, że lewica w UE, jak i w USA domaga się by Unia Europejska wzięła na siebie odpowiedzialność finansową za najbardziej zadłużone gospodarki i przez to umożliwiła ich dalsze funkcjonowanie.

Widoczne spowolnienie przyniesie z pewnością jakieś konsekwencje dla niemieckiej polityki. Trudno jednak przesądzać, czy będą one zgodne z podpowiedziami lewicowych gazet oraz prezydentów Francji czy Włoch. Tym bardziej, że inne media np. Financial Times Deutschland podpowiadają, że „znacznie ważniejsze dla kondycji wielkich niemieckich firm będzie ich dalszy rozwój w Azji”.

Aby przejść do artykułu na portalu www.niezalezna.pl kliknij tutaj

 
Gwałtownie wzrasta lewacka przemoc PDF Drukuj Email
czwartek, 19 lipca 2012 22:20

W zeszłym roku odnotowano w Niemczech gwałtowny wzrost przemocy motywowanej lewacką ideologią – informuje portal internetowy jungefreiheit.de. Według raportu za rok 2011, zaprezentowanego w środę przez niemieckiego ministra spraw wewnętrznych Hansa Petera Friedricha (CSU) oraz szefa służby ochrony konstytucji (Verfassungsschutz) Heinza Fromma przemoc grup lewackich wzrosła o 20 procent w porównaniu z rokiem 2010. (rok 2011 – 1 157 zanotowanych przypadków, rok 2010 – 944 przypadki).

Służby zanotowały w tym czasie lekki spadek przemocy grup ekstremalnie prawicowych (rok 2011 – 762 przypadki, rok 2010 – 755 przypadków). Tym samym liczba lewackich wybryków jest o 52 procent wyższa niż przemocy motywowanej ekstremizmem prawicowym.

Liczba agresywnych lewaków wzrosła o 300 osób do 7 100 osób. Taki sam przyrost odnotowano w grupie agresywnych ekstremalnych prawicowców z tym, że liczba osób po tej stronie sceny politycznej jest wyższa i wynosi według przedstawionych danych 9 800 osób.

Podczas prezentacji raportu Heinz Fromm ostrzegał przed możliwymi naśladowcami tak zwanej Zwickauer Terrorzelle, neonazistowskiej grupy podejrzewanej o dokonanie na tle rasistowskim wielu morderstw na terenie Republiki Federalnej Niemiec.

Jednak największe niebezpieczeństwo dla porządku publicznego w Niemczech płynie ze strony islamistów. Według raportu Niemcy leżą nadal w centrum zainteresowania grup islamsko-terrorystycznych. Grupa radykalnych muzułmanów, tak zwanych salafistów, zaliczana jest aktualnie do najbardziej dynamicznie rozwijających się grup zarówno na arenie międzynarodowej, jak i w samych Niemczech.  Służby specjalne oceniają wielkość tej grupy w Republice Federalnej na około 3 800 osób.

artykuł na portalu www.jungefreiheit.de kliknij tutaj

 
Karstadt. W Hamburgu zagrożone miejsca pracy PDF Drukuj Email
środa, 18 lipca 2012 18:31

Jak oceniają związki zawodowe i rady zakładowe (Betriebsrat), program oszczędnościowy wdrażany w sieci domów handlowych Karstadt, może przyczynić się do utraty pracy wielu osób, również w Hamburgu. Jürgen Gehring, przewodniczący rady zakładowej w Karstadt w hamburskiej dzielnicy Wandsbek uważa, że w Hamburgu zagrożonych jest kilkaset miejsc pracy z dotychczasowych 2 000. Koncern chce do końca 2014 roku zlikwidować około 2 000 miejsc pracy w całych Niemczech z aktualnych 25 000 – informuje hamburski dziennik „Hamburger Abendblatt”.

 
Niemiec na czele rzymskiej Kongregacji PDF Drukuj Email
środa, 18 lipca 2012 11:08

Papież Benedykt XVI mianował niedawno arcybiskupa Gerharda Ludwiga Müllera z niemieckiego Regensburga prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Na protalu internetowym "Gazety Polskiej" pojawił się artykuł Tomasza Terlikowskiego pt: "Tradycja i ekumenizm", przedstawiający sylwetkę arcybiskupa Gerharda Ludwiga Müllera.

Wierność papieżowi, rzymskość, ale i ekumeniczna otwartość – to najważniejsze cechy nowego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, abp. Gerharda Ludwiga Müllera. Ten niemiecki hierarcha daje nadzieję na to, że po dość nijakim kardynale Williamie Levadzie szefem dawnego Świętego Oficjum zostanie ktoś, kto potrafi uderzyć pięścią w stół.

Kongregacja Nauki Wiary to druga co do ważności (choć niektórzy twierdzą, że wciąż pierwsza) po Sekretariacie Stanu dykasteria watykańska. Jej urzędnicy muszą opiniować niemal wszystkie dokumenty i decyzje, które wydaje Stolica Apostolska, a jej prefekt jest strażnikiem katolickiej ortodoksji. I już choćby dlatego wydawać by się mogło, że szef tak ważnej instytucji będzie charyzmatycznym, odważnym, bojownikiem o prawdę. Tak jednak od kilku lat nie było. Amerykanin kard. William Levada powołany na to stanowisko przez Benedykta XVI był wprawdzie niezwykle lojalnym i pracowitym urzędnikiem (zajmował się m.in. przygotowaniem konsultacji na temat rozwiązywania problemów pedofilii wśród księży), ale całkowicie pozbawionym charyzmy obrońcy wiary, jaką widać było choćby u jego poprzednika. Istotne potępienia nauczania części teologów przechodziły niemal niezauważone, prefekt robił bowiem wszystko, by nie trafiły one do opinii publicznej.

Teraz będzie jednak inaczej. Abp Gerhard Ludwig Müller to klasyczny twardy gość, który potrafi powiedzieć „nie” nieortodoksyjnym teologom, jasno i zdecydowanie pokazać, że jeśli ktoś nie chce być katolikiem, to nikt nie będzie go o to prosił. A jednocześnie jest to człowiek głęboko zaangażowany w dialog ekumeniczny, z którego wynika, że można go prowadzić nie tylko z perspektywy liberalnej, ale także jak najbardziej konserwatywnej. Lata jego posługiwania w Ratyzbonie pokazały też, że nie obawia się on mediów i konfliktów, jeśli tylko chodzi o rzeczy kluczowe.

Obrońca wiary nadchodzi

„Upiorny konserwatysta”, jak go niekiedy określają niemieckie media, abp Müller jest uczniem jednego z najbardziej „postępowych” biskupów niemieckich, Karla Lehmanna, a także twórcy latynoamerykańskiej teologii wyzwolenia ks. Gustavo Gutierreza. Mimo to już jako teolog dał się poznać jako jeden z najwytrwalszych obrońców papieskiego nauczania. Gdy w Niemczech wybuchła afera związana z opublikowaniem deklaracji „Dominus Iesus”, ks. prof. Müller miał odwagę, by jej bronić przed rozwścieczonymi kolegami. Dwa lata później słowa „Dominus Iesus” stały się zresztą mottem jego posługiwania biskupiego.

Jako biskup Ratyzbony zabrał się do załatwiania problemów z krnąbrnymi i niewiernymi nauczaniu Kościoła księżmi i teologami. Gdy kilku teologów z jego diecezji zarzuciło papieżowi, że ten odchodzi od ducha Vaticanum II, zdejmując ekskomuniki z biskupów Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, bp Müller natychmiast wydał oświadczenie, że zdyskwalifikowali się oni sami jako teolodzy katoliccy. Dodatkowo hierarcha dał im dwa tygodnie na wycofanie się z kontrowersyjnych poglądów, a także przeproszenie papieża. Naukowcy mieli także złożyć przed nim Wyznanie Wiary oraz przysięgę wierności, według formuły przesłanej zainteresowanym przez kurię.

Biskup ostro wypowiadał się również w mediach nt. grup wewnątrzkościelnych, domagających się zniesienia celibatu, święcenia kobiet czy poluzowania etyki katolickiej. A gdy rozmaite rady katolików świeckich utrudniały mu sprawowanie urzędu i próbowały narzucić niekatolickie rozwiązania, on zwyczajnie rozgonił towarzystwo i przeprowadził reformy, które odebrały im prawo do współdecydowania o życiu religijnym diecezji, a nawet parafii. I choć w mediach wybuchł skandal i część teologów i duchownych zaczęła oskarżać go o „autorytaryzm”, to ostatecznie Konferencja Episkopatu Niemiec zmuszona była przyznać, że biskup ma prawo decydować o tym, jak będzie wyglądało życie w jego diecezji, i nikt, nawet inni biskupi, nie może mu narzucać rozwiązań, które on sam uznaje za złe.

Czytaj dalej
 
Znalezione w sieci. Ofiary islamu Drukuj Email
wtorek, 17 lipca 2012 16:00

Prtal internetowy www.fronda.pl zamieścił szokujący tekst o muzułmańskich kobietach padających w Niemczech ofiarą własnych rodzin.

Ofiary islamu. Szokujące historie kobiet

Jak informuje "Der Spiegel", setki muzułmanek ukrywa się w Niemczech przed przemocą fizyczną, a nawet groźbami śmierci ze strony domowników. Historie, które przytacza tygodnik są naprawdę wstrząsające.

Pierwsza bohaterka reportażu - Bahar uciekła z domu, półtora roku po tym, jak jej matka została zamordowana. Rodzina przybyła do Niemiec z Iraku w 1996 r. Przez pierwsze dwa lata mieszkali w Halle an der Saale we wschodnich Niemczech. Ojciec uważał, że większość zajęć jest poniżej jego godności, bił żonę i gasił papierosy na jej ciele papierosy. 

Matka Bahar próbowała odejść od okrutnego męża, lecz gdy dowiedział się, że szuka informacji na temat niemieckiego prawa w zakresie rozwodów, wziął nóż i zamknął się z kobietą w pokoju. Dziewczyna próbowała ocalić matkę, ale pozostały jej tylko blizny. Po śmierci kobiety i skazaniu sadysty na dożywotnie więzienie, Bahar i piątka jej młodszego rodzeństwa trafili w ręce wujka, który zrobił dobre wrażenie na pracownikach opieki społecznej. Jednak ich piekło zaczęło się od nowa. „Nie wolno mi było czytać książek, ani nawet wychodzić na balkon. Musiałam wyłącznie gotować, robić pranie i sprzątać” – opowiada dziewczyna. Po półtora roku opuściła domową niewolę. „Wtedy nadszedł moment, w którym już wiedziałam, że albo się zabiję albo ucieknę”.

Podobne były losu Mariam, 28-latki pochodzenia libańskiego, która trzy i pół roku temu uciekła z domu. Teraz żyje w ciągłym strachu. „Jedna z moich krewnych została zastrzelona przez męża za to, że od niego uciekła. Moja rodzina uważa, że mąż postąpił słusznie” – opowiada Mariam. „Jeśli moja rodzina nas znajdzie, jesteśmy martwi” – mówi dziewczyna, której towarzyszy Thomas - jej chłopak.  Mariam miała trzy lata gdy przeprowadzili się do Niemiec z Libanu. Ma jedenaścioro rodzeństwa. Ojciec przegrał najstarszą córkę w karty, gdy miała 15 lat. „W naszym świecie wciskają ci pierścionek na palec, a łańcuch na szyję i twoja przyszłość jest przypieczętowana” – tłumaczy Mariam. Co ciekawe, jej rodzina wcale nie należała do zbyt religijnych.  „W niektórych rodzinach, prawa te są bezmyślnie przekazywane z pokolenia na pokolenie, a religii używa się w celu ich usankcjonowania” - tłumaczy Jan Kizilhan, profesor psychologii z Freiburga.

 Kobieta, która narusza tradycyjne normy, naraża w ten sposób na szwank reputację całej rodziny. Kobiety są bowiem uznawane za własność mężczyzny, dlatego człowiek, który nie ma kontroli nad swoimi kobietami jest uważany za niesolidnego słabeusza. Taką "hańbę" można znieść za pomocą pieniędzy, albo karząc kobietę w widoczny dla wszystkich sposób. „Istnieją określone reguły postępowania w celu odzyskania rzekomo utraconego honoru; w najbardziej ekstremalnych przypadkach dopuszcza się honorowe zabójstwo” – mówi prof. Kizilhan.

Według szacunkowych danych ONZ, co najmniej 5000 dziewcząt i kobiet na całym świecie ginie każdego roku „w imię honoru”. W Niemczech zidentyfikowano od 7 do 10 "honorowych zabójstw" rocznie. Prof. Kizilhan uważa jednak, że ta liczba jest znacznie wyższa, ponieważ nie uwzględnili rzekomych samobójstw, tajemniczych zniknięć i "wypadków", które psycholog uważa zakamuflowaną wersję "honorowych zabójstw".

aby przejśc do artykułu na stronie www.fronda.pl kliknij tutaj

 
Znalezione w sieci. Niemcy się kończą PDF Drukuj Email
poniedziałek, 16 lipca 2012 16:53

Portal www.niezalezna.pl opublikował ciekawy tekst autorstwa Bettiny Roehl na temat sytuacji demograficznej w Niemczech.

Niemcy się kończą. W zeszłym tygodniu niemiecki urząd statystyczny opublikował raport demograficzny za rok 2011. Według dokumentu w zeszłym roku na świat przyszło w Niemczech 663 tys. dzieci. To najniższy wskaźnik urodzeń od 200 lat!

W tym samym roku zmarło w Niemczech 825 tys. osób. Mimo to liczba mieszkańców RFN wzrosła o 100 tys., wynik ten zawdzięczamy przybyszom z zagranicy, którzy nadal dość licznie zjeżdżają do Niemiec z całej kuli ziemskiej. Tak jak w latach poprzednich największy odsetek w tej grupie stanowią Turcy. Kiedy się pomyśli o tym, jak aktywna w sensie dbałości o zachowanie ciągłości pokoleniowej jest to grupa, wyraźnie widać kontrast pomiędzy rozrostem tureckiej społeczności w Niemczech a regresem tej niemieckiej, rodzimej. Rdzenni Niemcy wymierają. Ponadto systematycznemu kurczeniu się niemieckiego społeczeństwa towarzyszy kryzys tożsamościowy. Ten fenomen traktuje się jednak u nas z buta i w miejsce niepewności i coraz bardziej rozrastającej się luki demograficznej proponuje się społeczeństwu kolejne nieżyciowe metody na pobudzenie leniwego przyrostu.

Możliwość pogodzenia macierzyństwa z życiem zawodowym i karierą stanowi – zwłaszcza dla potencjalnych matek – problem kluczowy, szkoda tylko, że z pomysłu tego uczyniono gadżet kolejnych rządów, przy którym wciąż coś się majstruje. W tym względzie naprawdę nie ma znaczenia, czy resort odpowiedzialny za kwestie społeczne firmuje swoim nazwiskiem Angela Merkel, czy jej poprzednik Gerhard Schroeder. Dla klasy średniej w Niemczech decyzja o posiadaniu dzieci jest (poza chlubnymi wyjątkami) coraz częściej spychana w niebyt. Klasyczna rodzina z matką, ojcem i dziećmi, która tradycyjnie jest nastawiona na długoletnie bycie ze sobą i dla siebie, zanika.

To jedna z głównych przyczyn alarmująco niskich wskaźników urodzeń. Ale nie tylko tego. Na skutek zaniku pewnej stabilności społeczeństwo zakopało się w kompilacji snu wiecznego studenta i bywalca kozetek u psychoanalityków.

To jasne, że edukacja jest człowiekowi potrzebna, ale jeżeli zdobycie wykształcenia staje się celem samym w sobie i nie przynosi pożytku, a ciągłe przesiadywanie u psychoterapeutów jeszcze mocniej pogrąża w chorobie i nicości, to społeczeństwo miotane raz egoizmem, raz egocentryzmem w końcu musi się wykoleić.
Państwo niemieckie nie skąpi środków ani starań, by stworzyć warunki przyjazne do rodzenia i wychowywania dzieci. Te wszystkie inwestycje w przedszkola i żłobki przypominają jednak nalewanie
wody do beczki bez dna, wszystko na próżno. Dopóki mamy w Niemczech tak wielu singli niezakładających i niemających zamiaru założyć rodziny, dopóty wskaźnik urodzin nie ruszy się ani o jedno dziecko. Mało tego – będzie się cofał.

Gdyby chociaż rząd miał świadomość, że jego
działania są kontrproduktywne, to można by zacząć badania, dzięki którym dowiedzielibyśmy się, dlaczego ludzie nie mają lub nie chcą mieć potomstwa. Niestety, widoki na złożenie samokrytyki zarówno przez speców od polityki rodzinnej na szczeblu federalnym, jak i poszczególnych landów są nikłe.
Owszem, jak na razie Niemcy dysponują największą gospodarką w Europie, ale to może się szybko zmienić. Trick Niemców polega na tym, że potrafią korzystać na tym, iż w innych państwach dzieje się również nie najlepiej. Problemy i niedociągnięcia w polityce społecznej nie są wyłącznie niemiecką specjalnością. Tyle że w żadnym z sąsiednich państw rozpuszczanie w niebycie własnego społeczeństwa nie jest wdrażane z taką skrupulatnością jak w Republice Federalnej.

Link do artykułu http://niezalezna.pl/30997-niemcy-sie-koncza

 

 
Neonaziści na wyspie Uznam chcą się pozbyć Polaków PDF Drukuj Email
piątek, 30 marca 2012 13:24

O skierowanych przeciwko Polakom działaniach nacjonalistycznej niemieckiej partii NPD na wyspie Uznam pisze na portalu www.wp.pl Jarosław Kozakowski

Neonaziści na wyspie Uznam chcą się pozbyć Polaków

Uznam, to malownicza i bardzo popularna wyspa turystyczna. Dużo ekskluzywnych hoteli, sklepów i galerii przyciąga ok. 30 tys. gości dziennie - Niemców i Polaków. Tę idyllę zburzyć mogą, jednak rosnące wpływy neonazistów, którzy zdobyli w ostatnich wyborach sympatię, co czwartego mieszkańca wyspy.

Rolf Seelige-Steinhoff, właściciel 15 hoteli na wyspie Uznam, jest zszokowany takim wynikiem wyborczym. Zwłaszcza, że on sam wraz z rodziną poprzez wielomilionowe inwestycje wydatnie przyczynił się do powstania wielu miejsc pracy dla lokalnej społeczności. Również statystyki potwierdzały ten optymistyczny trend: w ostatnich sześciu latach liczba bezrobotnych spadła z 29 do 18%, rocznie zakładanych jest tu ok. 100 firm. Na wyspie osiedla się też wielu emerytów z różnych niemieckich landów.

Zawiść napędza NPD

Co jest, więc czynnikiem powodującym wzrost sympatii dla partii głoszącej tak radykalne postulaty? Wiele osób znających ten temat na wyspie nie ma wątpliwości: jest to zawiść. Bogactwo turystów bardzo kontrastuje z niskim standardem życia znacznej części pracowników ich obsługujących. Praca jest głównie w sezonie turystycznym, za to z dużą ilością nadgodzin, stawki zaś nie są zbyt wygórowane. Dlatego też wielu bezrobotnych nie chce podejmować każdej pojawiającej się na horyzoncie pracy.

Atrakcyjną ofertę dla uboższych mieszkańców wyspy opracowali za to neonaziści: są to różne formy aktywności dla młodzieży i seniorów takie jak kluby i związki sportowe. W jednym z wywiadów Seelige-Steinhoff przyznał, że ostatnie dziesięć lat to była systematyczna rozbudowa neofaszystowskich struktur i nikt nie poświęcał temu problemowi należytej uwagi.

Regionalny przywódca NPD Michael Andrejewski oskarża właśnie hotelarzy, którzy razem z obcokrajowcami mają jakoby działać na szkodę niemieckich pracowników. NPD przygotowała nawet specjalne plakaty wzywające do zamknięcia granicy. A warto wspomnieć, że granica z Polską jest odległa o jedyne 2 kilometry, a na terenie wyspy pracuje bardzo dużo naszych rodaków i to na nich, w znacznej mierze, opiera się tam funkcjonowanie infrastruktury turystycznej.

Czytaj dalej
 
«pierwszapoprzednia12345678910następnaostatnia»

Strona 1 z 14

Wiadomości z Niemiec

Wcześniejsze wiadomości znajdziesz klikając odpowiedni odnośnik Polityka, Wydarzenia, Ciekawostki, U Prezydenta, Gorący temat, lub w głównym Menu witryny

Web Analytics

Clicky


ProLink


autosurf, polski autosurf, darmowa promocja, darmowa reklama